Zespoły nie pękają w hałasie. Pękają w ciszy – kiedy nikt nie zapytał, co naprawdę się dzieje.
Czas na chwilę osobistej refleksji z poziomu coacha…
Coaching najczęściej zaczyna się od celu. „Rozwój kompetencji przywódczych”, „wsparcie w komunikacji”, „przygotowanie do awansu” – to słowa, które dobrze brzmią w briefach. Ale czasem pod tym, co oficjalne, kryje się coś niewypowiedzianego. I to nie tylko po stronie HR czy sponsora, ale również klienta.
Coach nie pracuje dla HR ani przeciwko HR. Pracuje z człowiekiem. I z tym, co jawne i ukryte.
Nad jakimi celami pracują moi klienci, a sponsor chce abym pracowała?
CZĘŚĆ 1 Jawne cele w procesach coachingowych
Oto przykłady celów, które często pojawiają się w dokumentach zlecenia:
-
-
Rozwój potencjału pracownika
-
Przygotowanie do awansu lub nowej roli
-
Budowanie kompetencji przywódczych
-
Poprawa komunikacji w zespole
-
Wsparcie w zachowaniu równowagi praca–życie
-
Zwiększenie samodzielności i inicjatywy
-
Wzmocnienie zaangażowania
-
Lepsze radzenie sobie ze stresem
-
Rozwój kompetencji emocjonalnych
-
Coaching jako benefit lub forma docenienia
-
-
To wszystko brzmi dobrze. Ale dla doświadczonego coacha to dopiero początek rozmowy.
Cytat z briefu: „Chcemy, żeby lider był bardziej odporny psychicznie.”
Komentarz z mojej perspektywy: Co to naprawdę znaczy? Czy chodzi o większą odporność – czy o to, by „przestał okazywać emocje”? Czy chodzi o wspieranie jego rozwoju – czy raczej o to, żeby „nie było z nim problemu”?
Scena z praktyki: Na pierwszym spotkaniu z klientem – liderem zespołu – słyszę: „Dostałem coaching, bo podobno za bardzo się emocjonuję. Ale ja po prostu próbuję mówić, że ludzie są przeciążeni.”
I wtedy zaczynam rozumieć, że odporność psychiczna w tym briefie to niekoniecznie kompetencja – to maska, którą ktoś próbował narzucić.
CZĘŚĆ 2 Ukryte cele – te, o których się nie mówi
W praktyce coachingowej spotykamy również inne motywacje, które rzadko wypowiadane są wprost:
-
„Naprawienie” trudnego lub niewygodnego pracownika
-
Ostatnia szansa przed decyzją o rozstaniu
-
Przerzucenie odpowiedzialności na coacha
-
Przykrycie nierozwiązanego konfliktu w zespole
-
Redukcja wypalenia – bez zmiany warunków pracy
-
„Co z nim/nią jest nie tak?”
-
Próba „uspokojenia” emocjonalnie aktywnego pracownika
-
Chęć zwiększenia wydajności – bez szczerego feedbacku
-
„Zobaczymy, co powie coach” – outsourcing analizy sytuacji
-
Element polityki kadrowej lub wizerunkowej
Z perspektywy klienta te ukryte cele mogą brzmieć tak:
-
„Może to jednak ze mną coś nie tak.”
-
„Nie wiem, komu mogę to powiedzieć.”
-
„Może coaching mnie uratuje.”
-
„Może przestaną się czepiać, jak zgodzę się na ten proces.”
-
CZĘŚĆ 3 Umowa trójstronna – nie formularz, ale fundament
Tu zaczyna się prawdziwa praca. Umowa trójstronna to nie tylko formalność. To moment, w którym warto zadać sobie (i stronom) pytania:
-
Czego naprawdę oczekuje sponsor?
-
Co klient chce uzyskać – a czego nie powie w obecności HR?
-
Czy coach może być lojalny wobec procesu, nie zdradzając zaufania?
-
Czy wszystkie strony wiedzą, czym coaching NIE jest?
-
Czy mamy przestrzeń na rekontrakt, jeśli cele ewoluują?
Dobrze skonstruowana umowa nie zabezpiecza tylko coacha. Zabezpiecza także klienta – i organizację – przed iluzją zmiany.
Jak pisze David Clutterbuck, skuteczny proces coachingowy zaczyna się wtedy, gdy wszystkie strony mają odwagę mówić nie tylko o tym, czego chcą, ale też czego się obawiają.
Mary Beth O’Neill nazywa to „byciem jednocześnie lustrem i katalizatorem” – kimś, kto nie tylko towarzyszy, ale też stawia pytania, które odsłaniają systemowe napięcia ukryte pod powierzchnią briefu.
Zgodnie z kodeksem etycznym ICF oraz kompetencjami coachingowymi, coach odpowiada za tworzenie świadomej, partnerskiej relacji – także wtedy, gdy oznacza to konfrontację z nieuświadomionymi oczekiwaniami sponsora.
Jak pokazuje literatura (m.in. Clutterbuck, Garvey, Megginson), coaching może być używany nieświadomie jako narzędzie polityki kadrowej – jeśli nie zaczniemy od uważnego rozpoznania potrzeb i granic.
CZĘŚĆ 4 Pytania do refleksji
Dla HR:
-
Czy wiesz, czego naprawdę potrzebuje osoba, której zlecasz coaching?
-
Czy masz zgodę, by usłyszeć to, czego nie chcesz usłyszeć?
Dla klienta:
-
Co by się musiało wydarzyć, żebyś uznał, że ten proces miał sens?
-
Komu możesz ufać w tej sytuacji?
Dla coacha:
-
Czy potrafisz wytrzymać napięcie pomiędzy lojalnością wobec klienta, a współpracą z organizacją?
-
Czy masz zgodę w sobie na to, by czegoś nie naprawiać?
Zakończenie
Coaching działa. Ale tylko wtedy, gdy zaczynamy od odwagi, by nazwać to, co naprawdę się dzieje.
Nie pytaj tylko, w jakiej fazie jest Twój zespół.
Zapytaj, co przeżywa każdy z ludzi, których nazywasz zespołem.
Chcesz dowiedzieć się, na co ja zwracam uwagę przy kontraktach trójstronnych? Chcesz przyjrzeć się procesowi trójstronnemu, w którym brałaś, lub bierzesz udział? Daj znać – chętnie pomogę.